Kredki, morświn i pkp, czyli filozofia podróżowania.

Nie na wszystko w życiu ma się wpływ.

Do takiego wniosku Gagatkowa matka doszła, kiedy 15 min po odjeździe pociągu dziecię położyło głowę na jej kolanach i zasnęło snem głębszym niż Rów Mariański (czego można było uświadczyć naoczny dowód na stacji Wrocław Główny, gdzie bynajmniej nie bezgłośna roszada pasażerów odbywa się przy akompaniamencie chóralnego tit -tuut z głośników).  Możesz decydować o dodatkach do swojej pizzy lub kolorze sznurówek w trampkach. Masz jako taki wpływ na porządek w domu lub zawartość lodówki (chociaż z tym drugim to…tak sobie…). Z filozoficzna trochę, ale gagatkowe plemię nauczone krążenia po kraju dobrze zna smaczki i kłaczki podróżowania z dzieckiem.

Nie na wszystko w życiu ma się wpływ.

To ważne zdanie, ponieważ wyjaśnia w tym momencie ukryty sens całego plecaka wyładowanego kredkami, zeszytami, książkami i pierdyliardem innych rzeczy, bo jak powzechnie wiadomo – dziecko, które w podróży się nudzi, jest gorsze od plagi szarańczy.

IMG_6173

Gagatkowa matka też to wie, więc dzielnie zamieniła tusz do rzęs na komplet kredek i mały notesik na brulion, dzielnie tachała torbę z pluszowym morświnem (Pan Morświn to niezwykle ważna postać w Gagatkowie i pluszowatość nie przeszkadza mu absolutnie, a raczej pomaga w pełnieniu zaszczytnej funkcji Podstawowego Wyposażenia Gagatkowego, co wiąże się z jego ciągłymi podróżami) i uzbrojona w każdą możliwą drogę ewakuacji zasiadła do walki z czasem.

Ale nie na wszystko w życiu ma się wpływ.

Gagatek wstał zaspany chwilę przed przesiadką. Uraczył wszystkich dookoła przeciągłym „to chooź nie wysiaaadaaamy jeszcze” i usiłował przekonywać do słuszności jego pomysłu. I cały ekwipunek mający ułatwić podróżowanie okazał się, oględnie mówiąc, nieprzydatny.

 

Zdecydowanie nie na wszystko w życiu ma się wpływ.